Mikołaj "Miki" Marecki

Urodziłem się tu i zostaję
Pierwsza zasada kochać, dbać i szanować. Szczecin oczywiście. Urodziłem się tu i zostaję. Minimum kolejne 35 lat. Bo mam tu rodzinę i przyjaciół. Bo rano piję znakomite espresso w Cafe Popularna, popołudniu jem lunch z widokiem na Odrę, a wieczorem idę na spacer pod platanami. Bo jak słońce świeci to piknikuje na Błoniach, jak na Wałach Chrobrego szaleją fajerwerki to oglądam je z pokładu łodzi, jak mam dość wszystkiego, to czytam w prawdziwej ciszy. A bywa, że stres odbiera sił. Jestem adwokatem, specjalizuję się w sprawach karnych i rodzinnych. Choć Szczecin piękny jest, to osobistych problemów naszym mieszkańcom nie brakuje i mi pracy też.
Ale przede wszystkim to miasto to woda: Jezioro Dąbie, Roztoka Odrzańska, Zalew Szczeciński i zaraz morze. Jestem żeglarzem. Pływać chcę i tu właśnie mogę, non-stop! Znany jestem z towarzyskiej duszy, na lądzie… Ale pływać lubię sam! Wyjątek robię dla mojego przyjaciela Kokosa, z którym obraliśmy kurs dookoła Bałtyku w wyczynowym rejsie Baltic Loop 2012. Szczecin to moje żeglarskie wrota na dalekie wody, droga ku przygodzie, także wrota na świat. Wystarczą 2 h, a ja siedzę w samolocie na Filipiny, które odrobinę mojego szczecińskiego serca skradły. Berlin „za miedzą” pozwala na wiele, na świat w zasięgu ręki. A świat i Polska lubią Szczecin, choć myślą, że leży nad morzem…
Mikołaj Mareckiadwokat i wielki fan samotnych żeglarzy, regat dookoła świata, książek o żeglarstwie, żagli, technologii budowy jachtu. Członek JK AZS Szczecin. Od wielu lat przewodniczący Komisji Rewizyjnej tego klubu. Na wodzie od 2000 roku. Zasłynął jako wieloletni bosman najstarszego jachtu w Polsce - „Nadir”, zbudowanego w 1906 roku! Dzięki jego zaangażowaniu i pracy udało się odrestaurować zasłużony jacht, a on odwdzięczył mu się wieloma wygranymi regatami z cyklu Pucharu Sezonu Okręgu Zachodniopomorskiego.
